A to nie tak prosto wstać…

bla

Stało się. Zapisałam się na siłownię. Prawie 2 tygodnie temu pisałam o swojej małej rewolucji. Uznałam, że najwyższy czas, by zacząć jeść i żyć zdrowiej. Na początku było łatwo, później trochę sobie odpuściłam, więc już wiedziałam, że to ten moment, kiedy zrezygnuję. Oczywiście nie chciałam do tego dopuścić. Postanowiłam po wieloletniej kłótni z rowerem w końcu się z nim pogodzić. Tak więc wsiadłam na rower w sobotę i razem z przyjacielem przejechaliśmy 14 km. Co to jest 14 km, tak, wiem. Ano dla mnie to dużo, bo choć na nogach chodzić mogę cały dzień, tak rowerów unikałam jak ognia. Uznałam, że tak dłużej być nie może. Do roweru się powolutku przekonuję, ale rower to nie wszystko. Tak się akurat złożyło, że moja kuzynka jest dietetyczką i jakiś czas temu wspomniałam o niej mojej przyjaciółce, która zmotywowana przyszłorocznym ślubem postanowiła zamówić u niej dietę. Jest zadowolona, więc i ja chciałam pójść tą ścieżką. Zrobiłam badanie krwi, które wyszły tragicznie. Nie dość, że krew nie chciała lecieć, bo się zestresowałam (jak zawsze, gdy akurat ta pielęgniarka mi krew pobiera), to i wyniki okazały się okropne. Nigdy wcześniej nie było tak źle. Miałam wrażenie, jakby wszystko mi się rozregulowało. Na dniach zrobię badania jeszcze raz. Jeśli nadal będą takie złe, zdecyduję się na więcej badań. W każdym razie kuzynka jest właśnie w trakcie przygotowywania mi diety, choć sama nie wiedziała, czy robić mi zwykłą czy jakąś pod te możliwe problemy z wątrobą. Okej, więc rower powrócił, dieta będzie, to i siłownię pasuje odwiedzić. Zanim się na nią zdecydowałam, musiałam sobie poradzić ze sporą dawką niepokoju. Ostatecznie poszłam na tę siłownię, wczoraj byłam drugi raz. Czułam się trochę zagubiona, bo nie wiedziałam, jakie ćwiczenia wykonywać, więc korzystałam tylko z bieżni i rowerka. Następnym razem bardziej się otworzyłam na sprzęty. Nie zmienia to faktu, że jestem przerażona swoją kondycją. Jakże ciężko było mi przebiec 2 km bez przystanku, kiedy lata temu potrafiłam to zrobić bez problemu, a statuetka wyróżniająca za wysokie osiągnięcia w lekkoatletyce stoi na półce i się kurzy. Nauczyciel od wychowania fizycznego by się załamał, a już za dwa tygodnie będę go mijać na korytarzu podczas praktyk.
Mam wrażenie, że znajduję się w najgorszym momencie swojego dotychczasowego życia. Próbuję się wziąć w garść, ale wewnętrznie czuję, że spadam. Pociesza mnie jednak to, że choć spadam, to wyczuwam, że gdzieś niedaleko będzie dno, od którego się odbiję.

A to nie tak prosto wstać, gdy nie wiadomo, gdzie pójść.
- Wiesław Myśliwski

P.S. Uznałam, że wygląd bloga był nijaki, więc dodałam mu trochę koloru. Choć grafikiem nie jestem, to wierzę, że nie wygląda to najgorzej :)

64 comments on “A to nie tak prosto wstać…

  1. najgorzej zacząć. potem samo idzie. pamiętam jak kiedyś uparłam się że będę 4 przystanki chodzić na piechotę do pracy. nie było łątwo oj nie… z pół godziny się grzebałam. a teraz? 15 min i już:D to taki mój trening:)

  2. Ja uwielbiam rower, tylko brakuje towarzysza podróży…eh. Małymi kroczkami dojdziesz do celu, tylko się nie zniechęcaj, bo na początku wiadomo jak jest, pod górkę i z różnymi wybojami. Dasz radę :) Pozdrawiam.

  3. Moja kondycja cóż też pozostawia wiele do życzenia, najbardziej lubię spacery, kiedyś biegałam ok. 5- 6 km bez problemu, teraz raczej nie dała bym rady ale biorę się za siebie! ;p

  4. Trzeba znaleźć „swój sport” – coś, co naprawdę polubisz i będziesz trenować z chęcią i pasją. Siłownia nie jest dla każdego, podobnie jak jeden kocha biegać, a inny z trudem się do tego zmusza. Ja latami chodziłam na fitness, ale to nie była miłość tylko związek z rozsądku. ;-) Za to pokochałam pole dance, choć siniaki sprawiają, że wyglądam jak ofiara przemocy domowej… :-P

    1. Potwierdzam – najszybsze działanie spalające to rurka, w dodatku satysfakcja z wykonanej figury – bezcenna. A siniaki – znikną, ciało się przyzwyczaja.

  5. Życzę Ci tego, aby ten zły okres w Twoim życiu prędko minął i zrobił miejsce nowemu, lepszemu, pełnemu wyzwań, celów, które z dumą będziesz realizować. Masz siłę :) Mam nadzieję, że na siłowni szybko się odnajdziesz :) A co do badań to koniecznie zrób je ponownie, jak trzeba będzie zrób też rozszerzoną wersję – z wynikami nie ma żartów. Najlepiej zapytać dobrego lekarza – on powinien zlecić badania, a potem może odpowiednie suplementy w razie niedoborów.
    Pozdrawiam serdecznie :)

  6. Życzę Ci tego, aby ten zły okres w Twoim życiu prędko minął i zrobił miejsce nowemu, lepszemu, pełnemu wyzwań, celów, które z dumą będziesz realizować. Masz siłę :) Mam nadzieję, że na siłowni szybko się odnajdziesz :) A co do badań to koniecznie zrób je ponownie, jak trzeba będzie zrób też rozszerzoną wersję – z wynikami nie ma żartów. Najlepiej zapytać dobrego lekarza – on powinien zlecić badania, a potem może odpowiednie suplementy w razie niedoborów.
    Pozdrawiam serdecznie!

  7. Siłownia to nie dla mnie, z wielu powodów, ale każdy niech się porusza, jak lubi, więc może być i siłownia. Zielony kolorek i kwiatki wołają z winiety bloga bardzo optymistycznie, więc może to Twoja podświadomośc uważa, że idzie w dobrym kierunku? A sensowna dieta na pewno nie zaszkodzi. W ramach bezsensowenj własnie zjadłam sobie do kawy tiramisu:):):)

  8. Nie od razu Kraków zbudowano :-)
    Podejmując wyzwania musimy liczyć sie z chwilami słabości, paradoks polega m.in. na tym, że gdy np. postanowisz nie jeść słodyczy, to wszędzie je widzisz i akurat masz na nie ochotę…
    Najważniejsze, żeby wszelkie działania sprawiały Ci przyjemność.
    Grafika sympatyczna, podoba mi się :-)

  9. Pamiętaj, że w chwilach słabości masz wokół siebie ludzi którzy będą Cię wspierać i motywować, szczególnie teraz gdy czujesz , że spadasz to dadzą Ci porządnego kopa co byś zaczęła lecieć w dobrym kierunku :)

  10. 14 km na pierwszy raz to dobry wynik! Nie zrażaj się. Na początku zawsze jest trudniej i nie wiadomo jak zacząć albo nie ma się siły. Wszystko przyjdzie z czasem.
    Może poszukaj jakiegoś programu treningowego w internecie? Mając plan łatwiej się zmotywować. Możesz też poprosić trenera o pomoc, na pewno się przyda. Ja całe życie myślałam, że mam słabe kolana – okazało się że robiłam źle przysiady i przez to bolały.

  11. Jak zaczniesz to później pójdzie już z górki. Ale nie rób tego, bo chcesz schudnąć. rób to dla siebie, dla swojego zdrowia i dla lepszego samopoczucia. To znacznie bardziej motywuje niż spadek wagi. Trzymam za Ciebie kciuki, dasz radę dziewczyno! :))

  12. Kochana, nie znajdujesz się w najgorszym momencie Twojego życia, śmiem stwierdzić, że jest on jednym z najlepszych. To jest moment Twojej wielkiej zmiany. Wyniki wyszły nie najlepiej z powodu Twojego dotychczasowego trybu życia. Wierzę, że jeśli będziesz żyć zdrowo to wszystko wróci do normy! A co do zagubienia na siłowni, warto jest mieć w notesie przygotowany trening. Może poradzisz się jakiegoś zaufanego trenera lub sama postarasz się zaczerpnąć wiedzy o treningu na siłowni?

  13. Początki zawsze są najgorsze, ale jak je przetrwasz to później będzie coraz lepiej i lepiej :)

    niezwykle-piekne.blogspot.com

  14. Właśnie mi przypomniałaś, że z moją kondycją też jest nienajlepiej. A 14km to dla mnie sporo, serio. Początki są trudne, ale myślę, że jak je przetrwasz, to Ci się uda.

  15. O pamiętam jak pisałaś na moim blogu komentarz, że bardzo byś chciała zacząć chodzić na siłownię;) Cieszę się, że to zrobiłaś! Uważam, że nie jest to twoja najgorsza część życia;) Próbujesz znaleźć jakąś drogę i to się liczy!;D Sama kiedyś tak miałam, więc cytat, który podałaś idealnie oddaje moją dawniejszą sytuację;) A co do siłowni ja ci polecam najpierw określić cel treningowy, a kiedy będziesz już go miała, możesz sprawdzać na instagramie np. jeśli go posiadasz, który jest bogaty w filmiki tego typu – ćwiczenia na siłownię itd. Ogólnie jak byś potrzebowała jakiejś pomocy w tej sprawie to pisz śmiało! Pozdrawiam:)
    http://oolag2018.blogspot.com/

    1. Tak, w końcu się zdecydowałam, taki przełom! :D
      Na pewno poszukam czegoś, co pozwoli mi wykorzystać czas na siłowni jak najbardziej. Póki co staram się w to wkręcić :)

  16. Ostatnio obejrzałam swoje zdjęcia sprzed 3 lat i spojrzałam na siebie zazdrosnym okiem. Chodziłam wtedy na siłownię przez jakoś 6 mcy, ale w ostateczności zrezygnowałam, nie chciało mi się, i nie widziałam wówczas efektów. Dziś widzę, a na siłownię pójść nie mam kiedy (dziecko zbyt małe). Więc nie poddawaj sie! Trzymam kciuki, żeby też wyniki krwi były lepsze. Pozdrawiam

  17. Ja zaczęłam mieć problemy ze zdrowiem, ale przez tarczycę, chociaż stwierdziłam, że to też wynika z mojego trybu życia (klasa maturalna, mało ruchu, dużo siedzenia i jedzenia – kiedy stres zażera się słodyczami…). Też postanowiłam coś z tym zrobić, niestety mieszkam na wsi i podejrzewam, że nie chciałoby mi się jeździć specjalnie do siłowni, dlatego postanowiłam poćwiczyć Chodakowską i czuję się o niebo lepiej.
    Mam nadzieję, że i Ty poczujesz się lepiej, a Twoje wyniki się poprawią. Trzymam kciuki. :)

  18. bo najważniejsze to w zyciu się nie poddać :) A kiedy myślimy że dosięgamy dna, spróbować się podnieść. W zyciu są potrzebne impulsy by coś zrobić i Ty już zaczełaś, pierwszy krok zrobiony, a teraz trzeba go pociągnąć dalej. Ja od dwoch lat chodzę na zumbę, pierwszze zajęcia porazka, zero koordynacji ruchowej, zapamiętanie kroków tragiedia, już nie wspominając o zerowej kondycji. A teraz? Koleżanki mi zazdroszczą jak tańczę. najważniejsze to znaleźć aktywność, która będzie dla nas przyjemna, nic na siłe. Ja próbowałam wiele w życiu: bieganie, mel b, siłownia, aż odnalazłam zumbę, której zostaję wierna. Powodzenia i trzymam kciuki! :)

    1. Brzmi zachęcająco, choć sama powiedziałam, że na zumbę nie pójdę, kiedy przyjaciółka zaproponowała. Właśnie przez to, że gdzie mi do tych, którzy od miesięcy na to chodzą :)

      1. Ale każdy kiedyś z nas zaczynał, nikt od razu nie będzie mistrzem, najważniejsze to się przełamać. A osoby zaawansowane chętnie wspierają na takich zajęciach :) W ogóle mam wrażenie, że na wszelkich zajęciach fitnessowych, na które uczęszczałam panuje życzliwość, każdy chodzi tam w jednym celu – dobrze się czuć w swoim ciele :)

        1. Ja też się bardzo zdziwiłam, że ludzie na siłowni są niezwykle mili, bo zdarzyło mi się w czymś pogubić. A tyle się nasłuchałam, że ludzie się na ciebie krzywo patrzą, więc traci się chęci, by tam chodzić :)

  19. No i świetnie! Trzymam za Cbie kciuki :)) Ja ostatnio też się zmotywowałam, wywiesiłam na lodówkę plan co chcę zrobić każdego dnia i póki co… jakoś daję radę :)) Grunt to się nie poddawać i robić to dla siebie :))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.